Casa Saranda
Wszystkie artykuły

Gjirokastra: cały dzień w kamiennym mieście

13 lipca 20263 min czytania

The stone town of Gjirokastër and its fortress
Zdjęcie: Pudelek · CC BY-SA 4.0

Albańskie południe kojarzy się przede wszystkim z plażami. Gjirokastra jest jego przeciwwagą — miastem z szarego kamienia i łupka, wspinającym się po zboczu góry jakieś półtorej godziny drogi w głąb lądu od wybrzeża. Miejscowi mówią o nim „kamienne miasto”, i nazwa jest dosłowna: mury, dachy i strome uliczki pod nogami wycięto z tego samego jasnego wapienia, więc całość zdaje się raczej wyrastać ze wzgórza, niż być na nim postawiona.

To obiekt z listy światowego dziedzictwa UNESCO, ale chroni się tu nie pojedynczy zabytek, lecz samo miasto — jego układ, sposób, w jaki osmańskie domy piętrzą się tarasami po stoku. Po drodze od morza zmiana jest nagła i przyjemna: chłodniejsze powietrze, rozległe widoki na szeroką dolinę i zupełnie inna Albania.

Domy i uliczki

Tym, na co warto tu patrzeć, jest architektura. Stare miasto pełne jest domów-wież — wysokich, obronnych kamiennych budowli z małymi oknami u góry, drewnianymi galeriami wewnątrz i ciężkimi łupkowymi dachami, które po deszczu lśnią jak rybia łuska. Stawiały je zamożne rodziny w XVIII i XIX wieku, w połowie jako domy, w połowie jako warownie; kilka z nich można zwiedzić od środka i zobaczyć, jak w nich mieszkano.

Przemieszczanie się między nimi to część dnia. Uliczki są brukowane, strome i często śliskie, wyłożone okrągłymi kamieniami, których nigdy nie projektowano pod współczesne podeszwy — porządne buty liczą się tu bardziej niż niemal gdziekolwiek. Wspinaczkę warto rozłożyć w czasie; nagrodą jest to, że za każdym zakrętem otwiera się widok na dachy i dolinę w dole.

Gjirokastra to także miejsce urodzenia Ismaila Kadare, najbardziej znanego albańskiego pisarza, który w tych uliczkach osadził dużą część swojej wczesnej prozy. Nie trzeba go czytać, by to poczuć — miasto ma tę wielowarstwową, nieco surową atmosferę, która przewija się przez jego książki.

Twierdza i bazar

Nad wszystkim góruje zamek — długa kamienna twierdza ciągnąca się grzbietem, z widokami na dolinę Drino po obu stronach. W środku, wzdłuż sklepionych galerii, ustawiono ekspozycję dawnej broni i sprzętu wojskowego, a z murów rozciąga się najlepszy widok w mieście: cała szara połać dachów w dole i dolina otwierająca się na północ i południe. To naturalny punkt kulminacyjny wizyty, w obu znaczeniach.

Niżej życie miasta koncentruje się w dzielnicy bazaru. Jej wyłożone kamieniem uliczki obstawione są warsztatami i drobnymi kramami — część oferuje lokalne tkaniny i wyroby z kamienia — i łatwo tu zwolnić, wypić kawę i dać nogom odpocząć przed kolejnym podejściem.

Informacje praktyczne

Dojazd z Sarandy jest prosty: to około godziny do półtorej samochodem, na północny wschód drogą SH99, a następnie SH78 w górę doliny Drino. Trasa jest malownicza i o dobrej nawierzchni. Między oboma miastami kursują też regularne autobusy i furgony (dzielone busy), jeśli nie chcesz prowadzić, choć własne auto daje swobodę w planowaniu godzin.

Potraktuj Gjirokastrę jako całodniowy wypad, a nie krótki przystanek — twierdza, stare miasto i spokojny obiad bez trudu wypełnią czas, a dojazd w obie strony zjada część dnia. Najlepsze są wiosna i jesień: łagodne, przejrzyste i wygodne przy całym tym wspinaniu. W środku lata w głębi lądu w południe potrafi być bardzo gorąco, więc jeśli przyjeżdżasz w lipcu czy sierpniu, ruszaj wcześnie, a odsłonięte mury twierdzy zostaw na chłodniejszą porę popołudnia.