Casa Saranda
Wszystkie artykuły

Klasztor Czterdziestu Świętych i widok, którego strzeże

22 czerwca 20262 min czytania

The Monastery of the Forty Saints above Saranda
Zdjęcie: PawełMM · CC BY 3.0

Większość osób przyjeżdża do Sarandy, nie wiedząc, skąd wzięła się jej nazwa. A wzięła się właśnie stąd, z klasztoru na zboczu nad miastem, poświęconego Czterdziestu Męczennikom z Sebasty. Bizantyńscy Grecy nazywali to miejsce Hagioi Saranda, Wenecjanie Santi Quaranta, czyli czterdziestu świętych, i przez stulecia nazwa zeszła na miasto poniżej i już przy nim została.

Sam klasztor jest ruiną, i to szczerą. Nie ma tu odbudowanej nawy, sklepiku z pamiątkami ani kasy z biletami. Została kamienna skorupa na zboczu, przez większość dnia cicha, z rozległym widokiem otwierającym się za nią. To właśnie dla tego widoku warto tu wejść: nie dla budowli, ale dla tego, jak układa się cała zatoka, gdy stoi się obok murów.

Co pozostało

Miejsce ma wczesnochrześcijański rodowód, a zachowana budowla jest w większości bizantyńska. Zobaczysz grube kamienne mury, zarys bazyliki i sklepione pomieszczenia niżej, które kiedyś należały do kompleksu. Jest skromnie i najlepiej podejść do tego bez wielkich oczekiwań, jak do miejsca, które po prostu trwa w ciszy przez długi odcinek albańskiej historii, a nie zabytku walczącego o uwagę.

Wszystko jest pod gołym niebem, więc nic nie narzuca ci tempa. Można obejść mury, zajrzeć do starszych komór i czytać teren tak samo jak same ściany. Piętnaście, dwadzieścia minut wystarczy, by kształt dawnego klasztoru zaczął się układać w całość.

Punkt widokowy

Prawdziwym darem jest tu perspektywa. Z tej wysokości Saranda rozciąga się w dole długim białym łukiem wzdłuż wody, Morze Jońskie otwiera się blade i płaskie ku horyzontowi, a w pogodny dzień na zachodzie spoczywa na morzu Korfu. To ten rodzaj szerokiej, niczym nieprzesłoniętej panoramy, jakiej nadmorska promenada dać nie może.

Ponieważ zbocze jest zwrócone na zachód, najlepsze światło przychodzi od późnego popołudnia po zachód słońca, gdy miasto ciepleje, a woda przechodzi od srebra w złoto. Ranki są cichsze i chłodniejsze, jeśli wolisz mieć to miejsce dla siebie.

Informacje praktyczne

Dojście z Sarandy jest krótkie w obie strony. To spokojny spacer pod górę, około dwudziestu pięciu do trzydziestu pięciu minut z centrum, przez cały czas z podejściem, więc latem wygodne buty i woda robią różnicę. Autem albo taksówką to zaledwie kilka minut, a przy szczycie jest miejsce, żeby zostawić samochód przed ostatnim odcinkiem pieszo.

Miejsce jest otwarte i nikt go nie obsługuje, więc nie ma stałych godzin, pod które trzeba się dopasować. Najlepiej iść chłodnym rankiem albo, jeszcze lepiej, na godzinę przed zachodem słońca. Zaplanuj w sumie trzydzieści do czterdziestu pięciu minut, co zostawia czas, by posiedzieć z widokiem, zanim zejdzie się do miasta na kolację.